linia

Zamierzenia na przyszłość - co nowego będzie

ImageChef.com Poetry Blender

linia
gifgifCzas szybko płynie dyskusje sie toczą - jakie plany ma Janusz?
linia

O tym napiszemy niebawem.
linia

Jedną z interesujących koncepcji rozważanych przez Janusza jest wydzielenie w części parku tragowiska połaczonego z festynami a także włączenie pomieszczeń dworku oraz parku do różnych plenerów artystycznych . Ba marzy sie aby w dworku i jego otoczeniu odbywałyby się uroczystości honorowania ludzi znamienitych powiatu Radziejowskiego wszelkimi medalami państwowymi i nie tylko.
Rozważana jest koncepcja uruchamiania różnorodnych wystaw np. kowalstwa artystycznego , różnych kolekcjonerskich itp. Brana jest pod uwagę możliwość uruchomienia przejażdzek w zaprzęgach konnych wokół jeziora Swiesz.
gifgif

W dniach 1-2 sierpnia 2009 roku odbyło się spotkanie kolekcjonerów. Warto wspomnieć o Jerzym Duninie - Borkowskim
(
Znany był jako jeden z największych kolekcjonerów polskich XX w
) o którym tak pięknie mówiła jego synowa mgr Anna Dunin - Borkowska.
gif

Jerzy Dunin - Borkowski, urodził się 27 XI 1908 r. w Krośniewicach. Był synem Władysława, miejscowego farmaceuty i Zdzisławy Bacciarelli, wywodzącej się z rodziny słynnego malarza - Marccello Bacciarellego. Przed II wojną światową ukończył Szkołę Główną Handlową w Warszawie. W stolicy zamieszkał na stałe. Podczas wojny działał w szeregach Armii Krajowej, był uczestnikiem powstania warszawskiego. W czasie tych walk zniszczeniu uległa poważna część ówczesnych zbiorów kolekcjonera. Po zakończeniu wojny, początkowo mieszkał w Warszawie. Od 1947 r. osiadł na stałe  w Krośniewicach, jednocześnie studiował farmację w Łodzi.  Od początku lat pięćdziesiątych do 1978 r., prowadził „Aptekę pod Łabędziem". Zmarł 23 VII 1992 r., pochowany jest na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

 

            Od wczesnej młodości jego wielką pasją było kolekcjonerstwo, której poświęcił całe swoje życie. Znany był jako jeden z największych kolekcjonerów polskich XX w. W ciągu kilkudziesięciu lat zgromadził około 15 000 dzieł sztuki, wyrobów rzemiosła artystycznego, archiwaliów, numizmatów i pamiątek po wybitnych Polakach oraz wielotysięczny cenny księgozbiór, z kilkoma inkunabułami.

 

            Po 1950 r. J. Dunin - Borkowski prezentował swoje cenne zbiory, w Krośniewicach, w słynnym nie tylko w Polsce, prywatnym „Muzeum nad Apteką". Przez kilkadziesiąt lat miejsce to było prawdziwą mekką dla polskich kolekcjonerów.  

W 1965 r. został uhonorowany buławą i tytułem „Hetmana Kolekcjonerów Polskich".

===================================================================================================================

W dniu 10 pażdziernika 2009 roku prof.Janusz Migdalski z Mirkiem Kowalskim
gościli u pasjonata Władysława Wojciechowskiego w Komornikach.

 tel.(061) 810-78-73

62-052 Komorniki

gif

Wyjazd do Władysława Wojciechowskiego do Komornik / k Poznania ul. Nowa 10 i obejrzenie tam unikalnego zbioru maszyn do szycia wielu renomowanych firm światowych

a jest tego 330 egzemplarzy skłonił mnie to poszperania w tematyce z tym związanej.

Karol Szmagalski

 

Każdy wie jak wygląda taka maszyna, ale już to jak działa i jaka jest historia jej powstania - to wydaje się ,że wie niewielu.

 

Jak podają źródła sama igła do szycia była wykorzystywana już od wielu wieków (pierwsze znaleziska z okresu paleolitu). Jednak pierwsze próby zbudowania maszyny do szycia podejmowano już 250 lat temu. Jednym z pierwszych wynalazców, którzy próbowali zbudować maszynę do szycia był niemiecki konstruktor pracujący w Anglii. Charles Fredrick Weisenthal. W roku 1755 otrzymał nawet brytyjski patent na wynalezioną przez siebie igłę. Niestety w jego maszynie cała igła przechodziła przez materiał, co czyniło konstrukcję niepraktyczną. Przez następne 80 lat odzież dalej była szyta tylko przy użyciu igły i nici.

Pierwszą użyteczną maszynę skonstruował w 1830 roku francuski krawiec Barthelemy Thimonnier. Nie próbował on naśladować ruchów człowieka, lecz skupił się na opracowaniu igły lepiej nadającej się dla maszyny. Jego konstrukcja posiadała podobne do dzisiejszych poziome ramię, jednak szew powstawał od spodu a nie na wierzchniej stronie tkaniny. Thimonnier otrzymał patent i w roku 1830 zbudował fabrykę z 80 takimi maszynami własnej produkcji. Interes szedł nieźle, mimo że maszyny były nieporęczne, a wykonywane przez nie szwy łatwo się pruły, nie mówiąc o bardzo dużym zużyciu nici. Niestety inni krawcy usłyszawszy o jego wynalazku, zaatakowali jego fabrykę i zniszczyli wszystkie maszyny, a sam wynalazca ledwo uszedł z życiem. 

Kolejnym wynalazcą usprawniającym maszynę do szycia był Amerykanin Elias Howe, który wymyślił inny mocniejszy rodzaj ściegu. Urządzenie miało swoje mankamenty - tkaninę trzeba było przesuwać ręcznie, igła poruszała się w poziomie, nie można było swobodnie manewrować tkaniną i tworzyć szwów krzywoliniowych.

Za wynalazcę współczesnej maszyny do szycia uznaje się Isaaca Merrita Singera. W 1852 roku skonstruował on pierwszą maszynę do szycia, przeznaczoną do użytku domowego. Jego maszyna do szycia miała stopkę przytrzymującą i przesuwającą materiał, co umożliwiało wykonywanie długich szwów i szycie po krzywiźnie. Jednocześnie wyposażył ją w napęd ręczny przenoszony poprzez pedał. Wynalazek Singera szybko zdobył uznanie amerykańskich klientów ze względu na niską cenę i nowatorski system sprzedaży podobny do leasingu. W niedługim czasie maszyny Singera pojawiły na całym świecie.

Innym producentem maszyn do szycia był Opel. Pracując przy naprawach maszyn, Adam Opel próbował udoskonalać istniejące konstrukcje. Zamiłowanie do techniki i talent zaowocowały w 1862, kiedy zrealizował swoje pomysły i zbudował własną maszynę. Firma szybko znalazła poparcie na rynku i piętnaście lat później produkowała rocznie 18 000 maszyn do szycia (zatrudniano wówczas 300 pracowników). Jednocześnie Opel zainteresował się automobilami.

Wśród unikalnej kolekcji Władysława Wojciechowskiego znajdują się egzemplarze wyprodukowane przez : Singera , Opla, Łucznik  Phoenix. Jest tych maszyn blisko 330 rozlokowanych na półkach . Jest to zbiór naprawdę imponujący godny obejrzenia . Myślę, że tam warto pojechać. Ba trzeba tam być unikalne zbiory to kawałek historii w zakresie maszyn do szycia. Szczególnie warto obejrzeć unikatowy egzemplarz  Primadonna – Kanadyjska. Jak stwierdza Władysław Wojciechowski podobny egzemplarz jest tylko w Londynie.

x


gifgifgifgifgif
gifgifgifgif

gif